Piłkarska liga

wwwwwwZa nami już trzynasta kolejka lokalnej ligi piłkarskiej firm miasta Toruń. W tym roku jest to już tzecia edycja tego turnieju, a rywalizuje z sobą aż 15 druzyń. Wczoraj odbył się mecz wicelidera tabeli składy węgla XXX z druzyną frimy specjalizującej się w pracach budowlanych „Robolix”. Mecz zakończył się wynikiem 16:5 dla ekipy ze składów węgla. Bardzo dobrze zaprezentował się pan Dariusz Moczulki, który zdobył aż 8 brakem dla tej drużyny, stając się tym samym królem strzelców ligi firmowej naszego miasta. Zdeklasował on tym wynikiem uprzedniego zawodnika, który strzelił najwięcej goli, czyli pana Bronisława Borkowskiego, który jest zarazem najstarszym zawodnikiem ligi. Co ciekawe był on wcześniej zawodnikiem wcześniej wspomnianej drużyny składy węgla Toruń. Zmienił jednak pracodawcę w ciągu zeszłego roku.

 

Mecz ten był bardzo ciekawy, szczerze mówiąc chyba najlepsze widowisko w dotychczasowych zagrywkach. Nie brakowało rzutów karnych, pięknych bramkarskich interwencji, brutalnych fauli czy niezwykle widowiskowych bramek. W meczu pojawiły się dwie czwerwone kartki, jedna dla ekipy składy węgla Toruń, jednla dla drużyny „Robolix”. Bardzo dobrze zaprezentował się bramkarz drużyny z branży budowalnej. Gdyby nie jego świetne parady brakmarskie rezultat byłby jeszcze gorszy dla jego drużyny. Przypominam, że fragement z wyżej wymienionego meczu oglądać można na naszej stronie internetowej. Zapraszamy również wszystkich spragnionych emocji sportowych fanów piłki nożnej do przychodzenia na mecze rozgrywane w naszje lidze. Stadion znajduje się vis a vis siedziby firmy skład węgla Toruń. Zapewniam Państwa, że będzie na pewno gorąco!

Kolejna firma u nas

fsdfW lipcu 2015 roku w naszej mieścinie powstał nowy dział firmy składy węgla Szczecinek. przedsiębiorstwo ten kreuje nową szansę na rynku pracy. do dzisiaj zatrudnino już 90 ludzi, składy węgla planują jednak zatrudnienie kolejnych 50 osób. Na chwilę obecną poszukiwani są informatycy, którzy będą uczestniczyć w ogólnopolskich internertowych przetargach węglowych. powinnością ich będą negocjacje i pozyskiwanie nowych klientów na i tak już konkurencyjnym rynku.
Dla mieszkańców które będą w stanie przeprowadzić się do naszego okręgu obiecany gwarantowany jest pakiet relokacyjny w kwocie 400,600,700 zł rocznie. A więc oferta jest skierowana do szerszego grona zainteresowanych z całego województwa . Już w miejscowym urzędzie pracy znajdą Państwo sporo ofert pracy od godnego zaufania pracodawcy, jakim są miejscowe skład węgla Szczecinek.
Firma potrzebuje pondato zawodowych kierowców, którzy będą musieli pokonywać długą drogę do zagłębia polskiego węgla, mowa oczywiście o Wielkopolsce. Do ich obowiązków będzie wliczało się jeszcze przetestowanie jakości węgla, załadowywanie, a także ważenie go na specjalnych najazdowych wagach o nośności 20 ton. Praca, jak możemy się domyśleć, do najłatwiejszych nie należy, jednak spółka składy węgla Szczecinek gwarantuje zachęcające pieniądze i obfity pakiet socjalny. Warto skorzystać z tej okazji. Zarobki w tej firmie są od lat na super poziomie, można również szybko awansować.

Żabi lot

zaba

Kolejna anomalia w naszym mieście. To jeszcze nigdy nie miało miejsce w Polsce. Trąba powietrzna porwała tysiące żab z pobliskich jezior i wszystkie spadły na składy węgla Stargard Szczeciński. Najstarsi mieszkańcy miasta nie pamiętają takich sytuacji. Słyszano już o jeżdżących na deskorolce dzikach, śpiewających krasnoludkach w różowych spodniach czy znikających kretach w okolicach Stargardu, ale latające żaby?! Tego nikt nie widział. No ale jest to fakt, udało nam się zrobić nawet kilka zdjęć, które opublikujemy w następnym wpisie. Składy węgla są teraz oblegane przez wszelkiego rodzaju stacje telewizyjne i fotoreporterów, którzy uwieczniają rozbryzgane kawałki żab na węglu. Część żab na szczęście przeżyła i działacze Greenpeace przetransportowali ranne żabki do swoich jezior, oddalonych 7km od siedziby firmy składy węgla Stargard Szczeciński. Z tego co udało nam się ustalić to uratowano około 50 żabich rodzin.

Wszystko nastąpiło na wskutek powstałej w wyniku cyrkulacji powietrza trąby, która utworzyła się w okolicach pobliskich jezior i powędrowała, aż do centrum miasta, tuż nad skład węgla Stargard Szczeciński. Przerażeni mieszkańcy już z daleka widzieli wielką, zieloną chmurę. Wezwano zastępy straży pożarnej oraz policji z sąsiednich miejscowości. Na szczęście była to tylko chmara niegroźnych żab, która zginęła wraz z upadkiem na składy węgla. Część mieszkańców była pewna, że to UFO albo nowa broń Rosji. Miejmy nadzieję, że tego typu przygody ominą Stargard Szczeciński w przyszłości.

Ogłoszenie

banannreDzisiaj zauważyłem na banerze reklamowym bardzo dziwny plakat. Mianowicie była to oferta pracy od firmy składy węgla Stargard Szczeciński. Ich oferta przykuła mój wzrok bo była bardzo kolorowa i napis na bardzo dużą czcionką. Niestety kolor czcionki nie był dopasowany do tła i wszystko się zlewało. Na szczęście koleżanka, która ma trochę lepszy wzrok przeczytała mi komunikat, którego treść brzmiała: składy węgla Stargard Szczeciński szukają nowych, ambitnych pracowników. Doświadczenie nie jest wymagane! Niezwykle ucieszyła mnie ta wiadomość, od dłuższego czasu nie mogłem znaleźć pracy, o jaką ciężko w naszym mieście Stargardzie Szczecińskim.

Nazwę firmy kojarzyłem już wcześniej z mediów, było o niej głośno w sprawie afery węglowej. Na szczęście przedsiębiorstwo składy węgla Stargard Szczeciński nie były uwikłane zbyt mocno w tą sprawę. Sąd nie postawił im żadnych zarzutów, jedynie jeden z menadżerów tej spółki został skazany za korupcję. Karę odbywa w więzieniu Stargard Szczeciński.  Postawiono mu również zarzut kradzieży kilu ton węgla, które sprzedał innym składom węgla – konkurentom skład węgla Stargard Szczeciński.

Miejmy nadzieję, że nie spotka mnie taka sama sytuacja. Jutro udaje się na rozmowę kwalifikacyjną do tej firmy. Z opinii, które wyczytałem w internecie to składy węgla Stargard Szczeciński są bardzo dobrze prosperującą firma. Zarabiają miliony na sprzedaży i obróbce węgla. Mam nadzieję, że oferta będzie korzystna i nareszcie będę mógł zarobić na własne mieszkanie.

Wspomnienia…

 

zycieWęgiel obecny był w moim życiu od zawsze. W domu mieliśmy piec, w którym grzaliśmy głównie za jego pomocą. Trociny, czy drewno nie były w stanie odpowiednio ogrzać naszego dużego domu. Za czasów mego dzieciństwa zawsze z ciekawością przyglądałem się tacie, który razem z wujkiem przesypywał węgiel do naszej piwnicy. Ojciec zamawiał go od przyjaciela, właściciela składy węgla Słupsk ze szkolnej ławki, który po ukończeniu technikum zaczął handlować czarnym surowcem. Początkowo sprowadzał go ze Śląska, następnie importował go ze składów węgla z Rosji i Chin. Ojcu zawsze pomagał jego brat Mirosław. Węgiel zamawiany był zawsze latem, tata zawsze starał się być przygotowanym wcześniej. Zdarzały się już bardzo zimne dni września, gdzie musieliśmy grzać w piecu.

Do dziś tkwi mi w pamięci obraz zmęczonego taty i wujka, którzy odpoczywali w naszej altanie, cali ubrudzeni od czarnej szadzi. Zmęczeni i szczęśliwi po wykonaniu swej roboty, popijając zimnym piwem prosto z butelki. Kilka lat później to ja zamieniłem wujka przy przesypywaniu węgla. Od czasu gdy wyrosłem z wieku dziecięcego i sam byłem w stanie podnieść łopatę pomagałem ojcu przy przesypywaniu węgla. Zresztą pomagałem mu wówczas już przy wszystkich domowych obowiązkach, często wyręczając już częściowo podupadającego na zdrowiu ojca. Pamiętam, że zawsze wspominał dobrej jakości węgiel zamawiany przez składy węgla Słupsk. Było to przedsiębiorstwo o wieloletniej tradycji.

Zręcznie przesypywaliśmy wielkie czarne bryły z podwórka przez malutkie okienko do naszej piwnicy. Ja operowałem łopatą, ojciec posługiwał się szuflą. Podśpiewywaliśmy sobie, umilając przez to czas. Ojciec uwielbiał stare, biesiadne piosenki. Mimo braku muzycznego talentu, jego piosenki brzmiały nadzwyczaj dźwięcznie i radośnie. Raz za razem szybko przerzucony węgiel nie zawsze trafiał w małe okienko, mimo szeroko otwartych drzwiczek zdarzało się, że węgiel rozbryzgiwał się o ścianę. Wokół okienka zawsze musieliśmy na nowo malować tynk. Niestety po naszych akcjach, często pozostawały czarne ślady, co bardzo złościło matkę. Z reguły z tatą byliśmy w stanie przerzucić tonę węgla w ciągu jednego dnia. Zaczynaliśmy poranną porą, około godziny 6 rano. Węgiel przywoził nam stary Hubert, wyżej wspomniany właściciel firmy składy węgla Słupsk, ojca znajomy ze szkoły.

Jego węgiel był uznaną marką, cenioną w całym regionie. Składy węgla Słupsk były jednymi z największych w mieście. Nigdy nie brakowało mu klientów. Jego węgiel charakteryzował się bardzo dobrą jakością, bardzo długo się palił. Z dużym wyprzedzeniem trzeba było u niego zamawiać, szczęśliwie ojciec był w trochę lepszym położeniu i zawsze rezerwował sobie u Huberta kilka ton węgla.  Mimo dość monopolistycznej sytuacji na lokalnym rynku węgla, ojciec zawsze mógł liczyć na pewną zniżkę u starego znajomego, którego skład węgla Słupsk były największe w całym województwie.

Węglowa przygoda.

płomień Lata temu wyprowadziłem się do rodzinnego mieszkania. Wcześniej koczowałem w małej mieścinie blisko Szczecinka. Miałem tam dom, którego nie musiałem ogrzewać bojlerem bo miałem gazowe piec. Pierwsze zimne noce w nowym lokalu były szokiem bo musiałem grzać domu jarając węglem i tu dodały się problemy bo skąd na tym odludziu znajdę węgiel. Kojarzę że w mojej starej,dotychczasowej lokalizacji miałem pod mieszkaniem skład węgla. Tu napis składy węgla zobaczyć mogę tylko na plakatach. Okazało się że pięćdziesiąt kilometrów od tego miejsca noclegowego są jedne z najlepszych składów węgla w tym regionie.

 

Wtedy przybyłem na miejsce miałem następne ciężkie zadanie. Jakim opałem pale. Podał mi węgiel groszek, groszek i orzech. Jako laik w tym dziale postanowiłem zapytać faceta ze składu o radę. Sprzedał mi węgiel groszek twierdząc, że nasz piec do każdego węgielka się nadaje. Kłopot był taki że ciągle nie potrafiłem go rozgrzać. Z pomocą ruszył przyjaciel, który z piecem żyje jak z bratem. Instrukcja była łatwa: trochę papieru i kartonu potem sporo suchego drewna i dopiero na to wszystko węgiel.

 

Za trzecim razem przy pomocy sąsiada daliśmy radę. . Odtworzyłem instrukcje kumpla. Papier i kartonik buchnął w cztery setne sekundy. Drzewo tylko ściemniało, a węgielek nawet nie drgnął. teraz o pomoc znowu zapytałem mieszkającego obok Pana Sławka. Uderzył mnie w głowę i poinstruował jak otworzyć instalację kominową. Wtedy pochwalił skład węgla Szczecinek, z którego pożyczam opał. Ciągle przypominał, że te składy węgla importują najlepszej jakości węgielek.