Węglowa przygoda.

płomień Lata temu wyprowadziłem się do rodzinnego mieszkania. Wcześniej koczowałem w małej mieścinie blisko Szczecinka. Miałem tam dom, którego nie musiałem ogrzewać bojlerem bo miałem gazowe piec. Pierwsze zimne noce w nowym lokalu były szokiem bo musiałem grzać domu jarając węglem i tu dodały się problemy bo skąd na tym odludziu znajdę węgiel. Kojarzę że w mojej starej,dotychczasowej lokalizacji miałem pod mieszkaniem skład węgla. Tu napis składy węgla zobaczyć mogę tylko na plakatach. Okazało się że pięćdziesiąt kilometrów od tego miejsca noclegowego są jedne z najlepszych składów węgla w tym regionie.

 

Wtedy przybyłem na miejsce miałem następne ciężkie zadanie. Jakim opałem pale. Podał mi węgiel groszek, groszek i orzech. Jako laik w tym dziale postanowiłem zapytać faceta ze składu o radę. Sprzedał mi węgiel groszek twierdząc, że nasz piec do każdego węgielka się nadaje. Kłopot był taki że ciągle nie potrafiłem go rozgrzać. Z pomocą ruszył przyjaciel, który z piecem żyje jak z bratem. Instrukcja była łatwa: trochę papieru i kartonu potem sporo suchego drewna i dopiero na to wszystko węgiel.

 

Za trzecim razem przy pomocy sąsiada daliśmy radę. . Odtworzyłem instrukcje kumpla. Papier i kartonik buchnął w cztery setne sekundy. Drzewo tylko ściemniało, a węgielek nawet nie drgnął. teraz o pomoc znowu zapytałem mieszkającego obok Pana Sławka. Uderzył mnie w głowę i poinstruował jak otworzyć instalację kominową. Wtedy pochwalił skład węgla Szczecinek, z którego pożyczam opał. Ciągle przypominał, że te składy węgla importują najlepszej jakości węgielek.

 

 

 

 

 

 

2 thoughts on “Węglowa przygoda.

Leave a Comment