Wspomnienia…

 

zycieWęgiel obecny był w moim życiu od zawsze. W domu mieliśmy piec, w którym grzaliśmy głównie za jego pomocą. Trociny, czy drewno nie były w stanie odpowiednio ogrzać naszego dużego domu. Za czasów mego dzieciństwa zawsze z ciekawością przyglądałem się tacie, który razem z wujkiem przesypywał węgiel do naszej piwnicy. Ojciec zamawiał go od przyjaciela, właściciela składy węgla Słupsk ze szkolnej ławki, który po ukończeniu technikum zaczął handlować czarnym surowcem. Początkowo sprowadzał go ze Śląska, następnie importował go ze składów węgla z Rosji i Chin. Ojcu zawsze pomagał jego brat Mirosław. Węgiel zamawiany był zawsze latem, tata zawsze starał się być przygotowanym wcześniej. Zdarzały się już bardzo zimne dni września, gdzie musieliśmy grzać w piecu.

Do dziś tkwi mi w pamięci obraz zmęczonego taty i wujka, którzy odpoczywali w naszej altanie, cali ubrudzeni od czarnej szadzi. Zmęczeni i szczęśliwi po wykonaniu swej roboty, popijając zimnym piwem prosto z butelki. Kilka lat później to ja zamieniłem wujka przy przesypywaniu węgla. Od czasu gdy wyrosłem z wieku dziecięcego i sam byłem w stanie podnieść łopatę pomagałem ojcu przy przesypywaniu węgla. Zresztą pomagałem mu wówczas już przy wszystkich domowych obowiązkach, często wyręczając już częściowo podupadającego na zdrowiu ojca. Pamiętam, że zawsze wspominał dobrej jakości węgiel zamawiany przez składy węgla Słupsk. Było to przedsiębiorstwo o wieloletniej tradycji.

Zręcznie przesypywaliśmy wielkie czarne bryły z podwórka przez malutkie okienko do naszej piwnicy. Ja operowałem łopatą, ojciec posługiwał się szuflą. Podśpiewywaliśmy sobie, umilając przez to czas. Ojciec uwielbiał stare, biesiadne piosenki. Mimo braku muzycznego talentu, jego piosenki brzmiały nadzwyczaj dźwięcznie i radośnie. Raz za razem szybko przerzucony węgiel nie zawsze trafiał w małe okienko, mimo szeroko otwartych drzwiczek zdarzało się, że węgiel rozbryzgiwał się o ścianę. Wokół okienka zawsze musieliśmy na nowo malować tynk. Niestety po naszych akcjach, często pozostawały czarne ślady, co bardzo złościło matkę. Z reguły z tatą byliśmy w stanie przerzucić tonę węgla w ciągu jednego dnia. Zaczynaliśmy poranną porą, około godziny 6 rano. Węgiel przywoził nam stary Hubert, wyżej wspomniany właściciel firmy składy węgla Słupsk, ojca znajomy ze szkoły.

Jego węgiel był uznaną marką, cenioną w całym regionie. Składy węgla Słupsk były jednymi z największych w mieście. Nigdy nie brakowało mu klientów. Jego węgiel charakteryzował się bardzo dobrą jakością, bardzo długo się palił. Z dużym wyprzedzeniem trzeba było u niego zamawiać, szczęśliwie ojciec był w trochę lepszym położeniu i zawsze rezerwował sobie u Huberta kilka ton węgla.  Mimo dość monopolistycznej sytuacji na lokalnym rynku węgla, ojciec zawsze mógł liczyć na pewną zniżkę u starego znajomego, którego skład węgla Słupsk były największe w całym województwie.

4 thoughts on “Wspomnienia…

  1. Ruda

    Od niedawna mieszkam w okolicach Słupska i w następnym tygodniu planujemy kupno węgla. Dobrze wiedzieć o takiej firmie jak składy węgla Słupsk. Na pewno skorzystam z ich oferty skoro mają węgiel charakteryzujący się bardzo dobrą jakością. O to właśnie nam chodzi.

Leave a Comment